Listopadowa zaduma


Listopadowe dni mają w sobie coś szczególnego. Zatrzymują nas na chwilę w biegu, każą spojrzeć w głąb siebie.

Na cmentarzach migoczą tysiące świateł – każde z nich to pamięć o kimś, kto był, kogo kochaliśmy, kto pozostawił po sobie ślad w naszym życiu.
Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają nam, że życie jest kruche i ulotne, ale też… piękne właśnie dlatego, że trwa tak krótko. Już nie wadzę się z Bogiem o umieranie, bo w wieku 46 lat mam już pełną świadomość, że każdy dzień przybliża mnie w jego stronę. Nie zatrzymam tego.
Tęsknię za tymi, których już nie spotkam, ale też - paradoksalnie - tym bardziej cenię tych, których wciąż mam przy sobie.
Co roku wrzucam o tej porze wrzucam ten wiersz:
Julian Tuwim
„Ojciec”
Myślałem kiedyś, że potrafię
Dać tobie wieczność modlitwami,
I tak cię jakoś przysposobić,
Byś wieczną starość miał – szczęśliwą.
Dziś – wszystko, co syn może zrobić,
To spojrzeć, westchnąć – i na ścianie
Poprawić twoją fotografię,
Gdy wisi krzywo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz