walentynki
Walentynki są spoko.
Serio. Kwiatki, kolacja, serduszka, trochę kiczu, trochę magii – raz w roku można się pobawić w romantyczny film i nikt nie powinien mieć o to pretensji. ❤️😄
Ale umówmy się… prawdziwa miłość tutaj nie mieszka. Ona mieszka gdzie indziej.
W smsie „Dojechałem”.
W zdaniu „Zrobiłem ci herbatę, bo wyglądałaś na zmęczoną”.
W uśmiechu „Zostawiłem ci ostatni kawałek pizzy”.
W codziennym „Co u ciebie?”.
W milczeniu i chrupkach w miseczce, kiedy wieczorem odpalacie Netflix.
W rosole przygotowanym, bo ktoś jest przeziębiony i pociąga nosem.
W kawie do sobotniego wydania ulubionej gazety.
W całusie w szyję, kiedy gotujesz dla niego to, co lubi.
W dłoni na twoim kolanie, kiedy jedziecie samochodem.
Miłość nie zawsze ma czerwoną sukienkę, cekiny i umalowane usta.
Czasem ma rozciągnięty dres, rozczochrane włosy i zakupy w reklamówce.
Więc tak to widzę… świętujmy, jeśli mamy ochotę, ale pamiętajmy, że najważniejsze„Kocham Cię” dzieje się zupełnie po cichu.
W zwykły wtorek. Lub środę.
Bez fanfar.
Bez promocji na czekoladki.
Dobrego weekendu!
P.S. A gdyby szukali Państwo dobrek powieści o miłości, to wiecie, gdzie szukać. :-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz